Adam Barburski
Wracając z Gdańska zjechaliśmy z trasy aby coś zjeść. Padło na Ciechocinek i to miejsce. Wchodząc do środka byliśmy zakończenie tak ciekawym wnętrzem które jest dla gości sanatorium ale również spragnionych smaku gości kurort. Na posiłek czekaliśmy około 30 minut ale było warto. Dawno nie jadłem tak dobrze przyżadzonego szpadla z jajkiem. Pozostałe osoby zamówiły czarne tagliatelle z kurkami, przepyszne oraz schabowy z dodatkami. Obsługa miła. Polecam gorąco to miejsce. Będąc w Ciechocinku ponownie odwiedzimy jeszcze raz to miejsce.